część inwestorów straciła nadzieję na opłacalność przedsięwzięć internetowych. Zachwyt nad „nową gospodarką” ulotnił się. Amerykański indeks giełdowy w ciągu zaledwie kilku miesięcy spadł z poziomu 5 tys. punktów do 2 tys. Wiele spółek przestało istnieć w obrocie giełdowym po tym, jak ich kursy zeszły z niebotycznych poziomów (np. akcje spółki Microstrategy potaniały z 3,5 tys. $ do zaledwie 4 $). Na wielu giełdach zapanowała panika, która pogłębiła straty. Oprócz tego na światło dzienne wyszło wiele skandali księgowych związanych ze sztucznym zawyżaniem przez dotcomy swoich dochodów i wykazywaniem wirtualnych zysków. Wszystko to zaowocowało utratą wielu miejsc pracy i nieraz oszczędności całego życia.
Najczęściej za kryzys w 2001 r. obwinia się inwestorów, którzy zbyt szybko chcieli, aby spółki, w które inwestowali, osiągnęły sukces na miarę Microsoftu. Ogromne kapitały, które zostały wpompowane w nowe pomysły, mogły rzeczywiście przynieść biznesowy sukces, ale nie w krótkiej perspektywie czasu, tak jak tego oczekiwała większość. Bezpośrednią przyczyną upadku dotcomów był brak przełożenia inwestycji na odpowiadający mu wzrost wydatków konsumenckich.