W środowisku warszawskim środowisku Marteau miał duże powodzenie, był popularny, darzono go szacunkiem i sympatią. Jak podaje anegdota przytoczona przez Edwarda Rastawieckiego: „Nosił się zawsze po francusku, we fryzurze, w trzewikach, w krótkich spodenkach z pończochami białemi, nawet w zimie. Chodził często na obiad do Księcia Augusta Poniatowskiego Wojewody Ruskiego, do Pałacu na Krakowskim Przedmieściu dziś Potockich; a kiedy było błoto lub śnieg, że nigdy jechać nie chciał, przeto dwaj hajducy Księcia rozmiatali mu wtedy od mieszkania drogę do przejścia...”.
W dokumentach królewskich notowany był jako „peintre du Roi” (od 1765 do 1795 r.). Otrzymywał stałą pensję i dodatkowe wypłaty za pojedyncze prace. W projekcie utworzenia akademii sztuk pięknych (którego ostatecznie nie zrealizowano), miał otrzymać stanowisko profesora malarstwa (z pensją roczną 300 dukatów). Szczególnym wyróżnieniem dla artysty było powierzenie mu pracy nad serią portretów przedstawiających gości słynnych królewskich „obiadów czwartkowych”.
Po śmierci Stanisława Augusta malarza objęła swoim mecenatem Izabela Lubomirska, córka księcia wojewody ruskiego.