W nocy miał sen, w którym w czasie przyjęcia w wielkiej sali spotyka Irmę. Mówi jej, że jeżeli jeszcze czuje bóle, to sama jest temu winna, gdyż nie chce zaakceptować wyjaśnienia ich przyczyny. Irma opowiada mu o swoich wielu dolegliwościach gardła i żołądka. Freuda ogarnia lęk, że przeoczył jakiś czynnik etiologiczny. Zagląda jej do ust, gdzie widzi dziwne pomarszczone twory, podobne do małżowin nosowych. Pacjentkę badają kolejno Otto oraz Leopold (za tym imieniem kryje się Ernst von Fleischl-Marxow). Doktor M. twierdzi, że to na pewno infekcja. Freud zdaje sobie sprawę, że niedawno Otto robił jej zastrzyk z preparatu propylu, a dalej pojawia się seria propylen, kwas propionowy, trimetyloamina. Freud dochodzi do wniosku, że ten zastrzyk był lekkomyślnością i prawdopodobnie strzykawka była zakażona.

Na kolejnych stronach Objaśniania marzeń sennych Freud dokonuje analizy przedstawionego tu w skrócie snu. Krytycznie odnosi się do swojej ówczesnej praktyki prostego informowania pacjentów o przyczynie ich objawów. Zauważa, że próbuje zrzucić z siebie odpowiedzialność na Irmę, gdyż to w końcu ona nie chce zaakceptować wyjaśnienia przyczyn objawów.