Pasją jego życia był jednak rysunek, któremu poświęcał się bez reszty. Tworzył cykle przedstawiające zabytki Lublina i Lubelszczyzny. Znane są jego rysunki zaułków Starego Miasta. Ulubionym tematem były satyryczne rysunki obrazujące rzeczywistość, w której żył, a także karykatury znanych lublinian. Urządzał wystawy, wydawał prace w formie pocztówek. Ilustrował książki. W programach regionalnych Telewizji Lublin przedstawiał zagadki architektoniczne Lublina i Lubelszczyzny.

Blisko przyjaźnił się ze Stanisławem Szaconiem.

Przez wiele lat współpracował z Kurierem Lubelskim. Z okazji 40-lecia gazety wyrysował swoją niepowtarzalną kreską karykatury wszystkich pracujących wówczas dziennikarzy. Miał przez długie lata na cotygodniowej kolumnie kulturalnej swoją rubrykę „Z teki Józefa Tarłowskiego”.

Tworzył rysunki zabytków, zaułków i ulic Lublina i Lubelszczyzny. Później, gdy po przejściu na rentę zaczął wojażować po świecie, były to cudowne, podkolorowane widoki różnych zakątków, np. z Indii czy Bangladeszu. Jego lubelskie rysunki – cechujące się swobodą kreski, a przy tym ogromnym wyczuciem atmosfery miasta – można spotkać w ratuszu i różnych instytucjach. Okolicznościowo ukazywały się też zbiory widokówek Lublina i kalendarze z jego rysunkami.