Podczas zeznań w NKWD, prawdopodobnie wymuszonych torturami lub ich groźbą, Landau oprócz Koreca i Rumera wskazał też swego przełożonego Kapicę i akademika Nikołaja Siemionowa jako uczestników spisku. Ostatni dwaj uczeni nie zostali pociągnięci do odpowiedzialności, natomiast Korec musiał odbyć pełny wyrok więzienia w Butyrkach, a Rumer wykonywać prace przymusowe w państwowej fabryce budowy maszyn Ludowego Komisariatu Przemysłu Ciężkiego ZSRR w Moskwie. Dzięki poparciu Nielsa Bohra i listom Piotra Kapicy do kierownika NKWD Ławrentija Berii, proszącymi o zwolnienie Landaua w zamian za poręczenie o zaprzestaniu przez niego działań kontrrewolucyjnych w Instytucie Problemów Fizycznych i poza jego murami, Beria, a za nim kierownictwo NKWD, uznali Landaua za wybitnego specjalistę w dziedzinie fizyki teoretycznej, mogącego później być przydatnym nauce radzieckiej, wskutek czego po roku osadzenia Landau opuścił Butyrki i otrzymał posadę w Instytucie Problemów Fizycznych.
Świadom ówczesnej sytuacji w ZSRR i realnych zagrożeń, Landau poprawnie i bez przejawu własnej inicjatywy wykonywał zlecone mu zadania.