Starzy owczarze twierdzili, że największe szczęście w owczarni przynosili Żydzi skupujący wełnę oraz skóry. Opowiadano, że wystarczyło, aby kupiec pochodzenia żydowskiego pogłaskał owcę lub pochwalił owczarza, a już owce lepiej się rozmnażały i złe nie miało do nich dostępu. Jeszcze przed I wojną światową owczarze bardzo chętnie udzielali noclegu handlarzom żydowskim, aby zapewnić sobie pomyślność w hodowli. Szczytem wszystkiego był dopiero stały związek z Żydem. Dlatego też owczarze wykopywali szczątki zmarłych handlarzy i przechowywali ich szkielety w stodole lub owczarni.
W kosmologii ludowej także znajdujemy liczne informacje dotyczące roli zwierząt w kulturze ludowej. Przytoczone tutaj przykłady pochodzą z XIX- wiecznej wsi wielkopolskiej. Dodatkowo przepowiadając pogodę bardzo często mówiono: „Na Nowy Rok przybywa dnia na barani skok. A gdy na Gromniczną pada, to na pewno owczarz właśnie w danym roku wypędzi owce na pastwisko”.
W niektórych regionach Wielkopolski starodawnym zwyczajem ofiarowywał ojciec chrzestny na wiązarek (chrzest) parkę małych jagniąt. Jeszcze 40 lat temu obiecywano swatowi jagnię za dobry ożenek. Dodatkowo owce miały także zastosowanie w lecznictwie ludowym.