Whitleyów w ośmiu dywizjonach (10., 51., 58., 77., 78., 102., 97., 166.).
W pierwszym okresie „dziwnej wojny”, zgodnie z polityką brytyjskiego dowództwa, nie chcącego prowokować Niemców do nalotów odwetowych, lotnictwo bombowe zajmowało się głównie zrzucaniem ulotek propagandowych w nocnych lotach nad Niemcami. Loty te nie spotykały się z entuzjazmem ze strony załóg, lecz mimo to dawały szansę treningu bojowego, przy niewielkim przeciwdziałaniu nieprzyjaciela. Już 3 września maszyny z 51. i 58. dywizjonów zrzuciły ulotki nad Niemcami.
1 października 1939 roku trzy bombowce ze stanu 10 dywizjonu jako pierwsze maszyny RAF-u pojawiły się nad Berlinem, lecz zrzuciły tylko ulotki. W marcu 1940 roku Whitleye z ulotkami doleciały nawet nad Warszawę, Wiedeń i Pragę. W nocy 15/16 marca jedna z załóg, wracając znad Warszawy, wylądowała omyłkowo na polu w Niemczech, po czym zdołała wystartować i powrócić do Francji.
W nocy 19/20 marca 1940 roku trzydzieści Whitleyów z 10, 51, 77 i 102 dywizjonu oraz 20 Hampdenów zaatakowało bazę wodnosamolotów na wyspie Sylt, ze stratą jednego Whitleya, co było pierwszym nalotem RAF Bomber Command na niemieckie cele lądowe.