Powstały w ten sposób obóz antyluksemburski miał okazję sprawdzić się już wiosną tego samego roku, kiedy po uwięzieniu przez króla polskiego, Kazimierza III Wielkiego wracającego z Malborka Karola, syna Jana Luksemburskiego, ten ostatni zdecydował się skończyć wreszcie z niezależnością świdnickiego Piasta. Układu sojuszniczego dochowali wiernie królowie polski i węgierski, wkraczając w maju 1345 roku na Śląsk, co wobec konieczności podziału wojsk czeskich umożliwiło Bolkowi wytrzymać oblężenie przez nie Świdnicy. Umowy nie dotrzymał za to cesarz Ludwik Wittelsbach, który szybko zawarł separatystyczny pokój. Wojna toczyła się ze zmiennym szczęściem, bez większych sukcesów żadnej ze stron (na froncie świdnickim, nie udało się uniknąć pewnych strat, jeszcze w 1345 roku Bolko utracił bowiem twierdzę w Kamiennej Górze, którą udało mu się odzyskać dopiero trzy lata później). Wkrótce wojna utknęła jednak w martwym punkcie, zwłaszcza wobec śmierci w 1346 roku Jana Luksemburskiego, a rok później Ludwika Wittelsbacha (Jan przepojony ideałami rycerskimi zginął na wojnie angielsko-francuskiej w bitwie pod Crecy). Bolko wtedy, pomimo wcześniejszego nieudzielenia mu pomocy przez Ludwika, zaangażował się w poparcie dla synów zmarłego cesarza, niemogących sobie poradzić z przejęciem Brandenburgii.