Pisze raczej o rzeczywistości bez perspektyw i o obozowej nudzie, w której zatrzymał się czas.

Nękany ciężkimi ranami, wycieńczony pracą, gdy przygotowuje się do śmierci, zupełnie niespodziewanie zostaje przeniesiony do Buchenwaldu, gdzie dostaje łóżko, kołdrę i poddany zostaje leczeniu. Początkowo nie potrafi w to uwierzyć, żyjąc w zupełnej nieświadomości tego, co dzieje się wokół.

Udaje mu się przeżyć obóz (m.in. dzięki pomocy polskiego pielęgniarza), przetrwać i wrócić do Budapesztu. Nie chce jednak zapominać o tym, co się wydarzyło, jak – wydaje się – chcą zrobić inni: byli więźniowie, a także ci pozostający na wolności.

Kategoria:Węgierskie powieści autobiograficzne Kategoria:Powieści Imre Kertésza Kategoria:Powieści z 1975 Kategoria:Literatura o Zagładzie Żydów