Pieczęcie z imitacją godła państwowego wykonał sam, wykorzystując do tego emblematy z dwugłowym orłem.
Właściwą działalność jako „konsul” rozpoczął na początku września 1969, pozyskując do współpracy osiem osób (wrocławskiego taksówkarza, dwie uczennice fryzjerskie, studentkę pedagogiki, trzyosobową rodzinę greckich imigrantów trudniącą się hodowlą owiec i ich znajomego, również Greka). Wszystkim obiecywał wysokie wynagrodzenie, w tym dodatek dewizowy. Osoby te otrzymały od niego fałszywe dokumenty, poświadczające nadanie im stanowisk kierowcy konsula, sekretarza generalnego konsulatu, attaché ekonomicznego i tym podobnych. W istocie osoby te również zostały oszukane, udzielając fałszywemu konsulowi pożyczek oraz świadcząc nieodpłatnie usługi na jego rzecz. Śliwa-Silberstein, wraz z „personelem konsulatu”, podróżował po całej Polsce, poszukując swoich następnych ofiar. Dzięki swoim umiejętnościom fałszowania dokumentów, jak i wyjątkowej charyzmie, zdołał oszukać władze lokalne, które rozpoczęły przygotowania do otwarcia placówki konsularnej, opróżniając na ten cel jedno z przedszkoli. Śliwa odwiedził także Urząd Rady Ministrów i złożył „listy uwierzytelniające” (napisane ołówkiem, niedbałym językiem, na kartce wyrwanej z zeszytu) w siedzibie Rady Państwa.