Pocisk mógł być kierowany z pulpitu umieszczonego na wyrzutni, lub z wynośnego pulpitu umieszczonego nie dalej niż 30 m od wyrzutni. Oba pulpity były identyczne, różniły się tylko przyrządem obserwacyjnym. Pulpit mocowany na wyrzutni był wyposażony w lornetę peryskopową, pulpit wynośny w pryzmatyczną lornetkę polową zamocowana w specjalnym uchwycie. Na czołowej części pulpitu znajdował się włącznik zasilania, przełącznik pozwalający wybrać prowadnice, z której miał być odpalony pocisk, lampki sygnalizacyjne, oraz przyciski SPRAWDZENIE i START.

Po naciśnięciu umieszczonego na pulpicie przyciski START następował zapłon pirotechnicznych ogrzewaczy pokładowego źródła prądu pocisku. Po 2-3 s było ono gotowe pracy. Następowało wtedy uruchomienie żyroskopu i pokładowej aparatury kierowania pocisku. Jednocześnie z uruchomieniem aparatury następował zapłon silnika startowego. Rozpędzał on pocisk do prędkości ok. 100 m/s, która była następnie utrzymywana przez silnik marszowy. Przez pierwsze 600 m pocisk nie był kierowany, później operator mógł zmienić tor lotu pocisku przy pomocy umieszczonego na pulpicie drążka. Naprowadzanie było ręczne. Operator śledził pocisk (ułatwiały to smugacze na statecznikach) i przy pomocy joysticka starał się zgrać z sobą obrazy pocisku i celu (metoda trzech punktów).