Poległo 3 kanonierów, a wśród taborów baterii wybuchła panika, w wyniku utracono większość wozów. Podjęto wieczorem dalszy marsz w kierunku Skierniewic, rano 9 września dywizjon osiągnął Wolę Makowską i Lewą Mokrą. Następnej nocy przemaszerowano przez płonące, ostrzeliwane przez niemiecką artylerię i zatłoczone Skierniewice. Przed południem 10 września 28 dywizjon dotarł do Kamiona, do Warszawy odesłano 1 uszkodzoną armatę 105 mm.
Około godz. 13.00 dywizjon, odpoczywający w rejonie Kamiona, został zaskoczony ogniowym uderzeniem silnego niemieckiego pododdziału rozpoznawczego, który nadjechał od Huty Zawadzkiej, w składzie czterech pojazdów pancernych i piechoty na pięciu samochodach oraz dwóch motocyklach. Atak nieprzyjaciela został odparty przez zaskoczonych kanonierów dywizjonu i strzelające na wprost armatę 105 mm i haubicę 155 mm, przy wsparciu ogniowym jednej baterii 28 pal. Obie walczące strony poniosły dotkliwe straty. Niemcy pozostawili wszystkie pojazdy mechaniczne, w tym 3 pancerne i 27 zabitych. Po stronie polskiej poległ dowódca dywizjonu ppłk Władysław Bednarski, prowadząc kanonierów do ataku i dwóch innych żołnierzy. Rannych zostało dwóch oficerów i kilku kanonierów. Ponadto z powodu wybicia zaprzęgów trzeba było pozostawić dwie haubice. Dowództwo dywizjonu objął kpt. Antoni Szarejko.