Dynamizmu w kompozycji dodają silnie odchylona głowa oraz diagonalnie drapowane perizonium.

Jezus Chrystus na krzyżu jest odmiennie przedstawiony niż w krucyfiksie Slackerowskim z krakowskiego kościoła NMP. Zwis został tutaj mocniej zaznaczony. Ciało Zbawiciela jest wyprężone, ale to zostało zaznaczone delikatniej. W miejsce doloryzmu, dramatycznego momentu agonii pojawiło się więcej delikatności, subtelności. Chrystus ma wpółotwarte usta, głęboko opuszczone powieki, silnie spuszczoną w dół głowę, tak jakby przemawiał do ludu. Na twarzy widać ból, zmęczenie męką, ale także pogodzenie się z faktem rychłej śmierci. W przeciwieństwie do krakowskiego krucyfiksu, wizja śmierci Chrystusowej jest odmienna. Nie jest to zjawisko fizjonomiczne, ale obraz doskonałego człowieczeństwa, transcendującego naturę. Ponadto Stwosz chciał tu sugestywnie ukazać zbawczy sens Drogi Krzyżowej, co więcej – zwycięstwo śmierci. W związku z tym można przypuszczać wpływ wcześniejszej tradycji artystycznej – romańskich krucyfiksów triumfalnych, których tradycja była powszechna m.in. w Saksonii (Halberstadt, Freiberg, Wechselburg) – Chrystus był na nich ukazany jako król, zwycięzca i triumfator.