Efraim Barasz świadom tego, że Niemcy bynajmniej nie żartują, wysłał wiadomość Icchokowi Malmedowi mówiącą o tym, aby ten się poddał i ocalił tym samym tysiące istnień ludzkich. Icchok Malmed oddał się w ręce Niemców natychmiast po otrzymaniu wiadomości.
Mordechaj Tenenbaum opisywał odwagę Icchoka Malmeda w swoim pamiętniku. Icchok Malmed zapytany o to, dlaczego zaatakował niemieckiego żołnierza, odpowiedział: „Nienawidzę was. Żałuję, że zabiłem tylko jednego. Na moich oczach zamordowaliście moich rodziców. Tysiące Żydów zostało zamordowanych w Słonimie przede mną. Ani trochę nie żałuję tego, co zrobiłem”. Tenenbaum próbował przemycić Malmedowi do więzienia truciznę. Próba nie powiodła się, do więźnia nie mogli się zbliżać nawet funkcjonariusze żydowskiej policji.
Następnego ranka, 8 lutego, Icchok Malmed został powieszony w bramie Judenratu, również przy ulicy Kupieckiej, w pobliżu miejsca, w którym dokonał zamachu. Przed egzekucję zdołał wygłosić płomienne przemówienie oskarżające Niemców i zapowiadające im klęskę. Po kilku minutach od powieszenia lina, na której wisiał, pękła i jego ciało spadło na ziemię. Momentalnie zostało ostrzelane z karabinów maszynowych i ponownie powieszone na szubienicy, na kolejne 48 godzin.