Rok później ukazał się jego drugi album, nagrany w Nowym Jorku, Through Rose Colored Glasses. Przez większość był uważany za rozczarowującą płytę. Był zdecydowanie bardziej popowy od poprzedniego, chociaż i tu są bardzo interesujące i wymyślne aranżacje z instrumentami dętymi, skrzypcami itp. W nagraniu wzięła udział wielu muzyków studyjnych i, zdaniem Rose'a, żaden z nich nie był w stanie zrealizować jego muzycznej wizji. 8 piosenek (na 12) było jego kompozycjami, a najlepszym utworem jest niewątpliwie „Angela”. Album wykazuje cechy stylu Rose'a: eklektyzm, ambicję, różnorodność (bez wysiłku przechodził z bluegrassowego utworu na bandżo, poprzez folk-rock, pop do mocnego rocka). Mogło to być zaletą, ale okazało się największą jego wadą. Tim Hardin czy Tim Buckley potrafili stopić różnorodne wpływy w swój niepowtarzalny styl, a nagrania Rose'a wykazują brak tożsamości. Było to zresztą już widoczne przy jego wspaniałym pierwszym albumieRose z jednej strony prezentował się jako ostry macho, a z drugiej niezdecydowany, podatny na zranienie słabeusz.
Artysta powraca do Stanów, gdzie występuje mając u boku gitarzystę Andy'ego SummersaSummers był wtedy po Eric Burdon and The Animals a przed The Police. Dorabiał także wtedy na życie jako czarterowy pilot.