W dniu poprzedzającym tragedię na głębokości około 1070 metrów rozpoczęto wiercenie korytarzy odprowadzających metan, a prace miały być prowadzone całą dobę. O godzinie 22.00 rozpoczęła się nocna zmiana, na której pracowało 457 osób. Na kilka minut przed eksplozją górnicy zgłosili dyspozytorowi dziwny zapach w sztolni, ale nie zarządzono ewakuacji. Około godziny 3.00 w nocy doszło do wybuchu. Jeden z górników, Witalij Kwitkowski, opisał dramatyczne chwile, mówiąc, że nagle zrobiło się bardzo gorąco, a pył uniemożliwiał widzenie. Poruszał się po omacku, potykając się o ciała kolegów.
Na miejsce tragedii natychmiast przybyli ratownicy, którzy uratowali 356 osób, z których wielu wymagało natychmiastowej pomocy medycznej. Zdołali również wydobyć ciała 30 ofiar, jednak pożar w sztolni utrudniał dalsze działania. Mimo to ekipy ratunkowe kontynuowały pracę. Tymczasem liczba ofiar rosła – rankiem 19 listopada potwierdzono śmierć 90 osób Tego też dnia wysokie stężenie metanu zmusiło ratowników do czasowego wycofania się z kopalni. Po poprawie warunków kontynuowali akcję i wydobyli ciała kolejnych trzech ofiar, jednak los ośmiu pracowników pozostał nieznany.
Ofiary W katastrofie zginęło 101 górników, 37 zostało rannych.