Powinni oni byli natychmiast zorientować się w sytuacji, podobnie jak dróżnicy na przejazdach.
Na podstawie lokalizacji stacji i kolizji wnioskuje on, że fizyczną możliwość zatrzymania pociągów mieli dyżurni obu wymienionych stacji. O ile maszynista transportu wojskowego mógł zlekceważyć dawane sygnały (np. obawiając się partyzanckiej zasadzki), o tyle maszynista składu cywilnego, wiozącego pasażerów, nie podjąłby takiej decyzji, w obawie o niebezpieczeństwo nagłego pojawienia się przeszkody.
W zaproponowanej wersji wydarzeń, pociąg osobowy miałby planowo zatrzymać się na stacji w Kalwarii Zebrzydowskiej i przepuścić uprzywilejowany pociąg wojskowy. Błąd popełniony w Lanckoronie polegałby wtedy na wypisaniu nieprawidłowego rozkazu „A”, na którego podstawie maszynista nie zatrzymał się na wymienionej stacji.
Sprawstwo katastrofy Do katastrofy doprowadził błąd dyżurnego ruchu (Polaka) oraz prawdopodobnie również zawiadowcy (Niemca) na stacji w Kalwarii Lanckoronie. Niemiecki sąd całkowitą winą obarczył dyżurnego ruchu i skazał go z tytułu sabotażu w trybie doraźnym na karę śmierci. Możliwe, że winę Niemca utajniono wobec polskiego personelu. Karę wykonano już następnego dnia, 25 listopada 1944 roku na terenie KL Auschwitz-Birkenau przez rozstrzelanie.