Chcąc szybkim uderzeniem zaskoczyć nieprzyjaciela, Sobieski, nie zważając na deszcz i fatalne drogi, przebył bez odpoczynku 57 kilometrów. Częścią sił hetman zamierzał związać czoło armii tatarskiej, natomiast główne siły miały uderzyć na lewe skrzydło, by odciąć Tatarów od przeprawy na Wereszycy i zamykającej staw grobli. Dowództwo grupy wiążącej, liczącej tysiąc żołnierzy, objął Stefan Bidziński. Sam Sobieski stanął na czele głównej grupy uderzeniowej liczącej 1,5 tysiąca żołnierzy, w skład której wchodziła cała husaria.

Około godziny 16:00 Tatarzy dostrzegli grupę Bidzińskiego i rzucili przeciw niemu swoje główne siły. Grupę Sobieskiego Tatarzy zauważyli dopiero wtedy, gdy ta szarżowała na ich skrzydło. W tej sytuacji Tatarzy rzucili się do ucieczki w kierunku zachodnim, między grupami Sobieskiego i Bidzińskiego. Ta część, która usiłowała ujść przez groblę, została wycięta. Reszta, choć atakowana z obu stron, zdołała przedrzeć się w kierunku Bieńkowej Wiszni i Rudek. W nocy udało się wojskom koronnym dopaść Tatarów u przeprawy przez Wisznię i dokończyć pogromu.