Podczas wojny król osobiście dowodził belgijską armią. Dowodził w kilku potyczkach, które opóźniły niemiecką ofensywę. Niemcy zajęli jednak prawie całą Belgię, oprócz niewielkiego „skrawka ojczyzny” u ujścia rzeki IJzer. Nad IJzer stoczono w dniach 16 – 31 października 1914 bitwę, która sprawiła, że Niemcy nie zdołali opanować ujścia rzeki do Morza Północnego. Przez kolejne 4 lata wojska belgijskie stanowiły lewe skrzydło wojsk sprzymierzonych, ale pozostawały pod wyłącznym dowództwem króla, który nie wyraził zgody na ich użycie w wielkich ofensywach pod Verdun i nad Sommą w 1916 r., uznając je za „niepotrzebne rzezie”. Podczas gdy rząd przeniósł się do Hawru, król i królowa pozostali w Belgii, w De Panne, niedaleko linii frontu. Król nie wahał się narażać życia w okopach czy też latać samolotem nad liniami wroga.
Wojska belgijskie wzięły udział w ostatniej ofensywie w 1918 r. 22 listopada para królewska tryumfalnie wróciła do Brukseli. W wygłoszonej tego dnia mowie tronowej Albert zapowiedział wprowadzenie wyborów powszechnych, rzeczywistą równość obu języków narodowych, uznanie swobód związków zawodowych i rozszerzenie ustawodawstwa społecznego. Kraj był zniszczony działaniami wojennymi, które były widoczne zwłaszcza we Flandrii.