Aleksander Scheer opisał problem w następujący sposób: Od 7 lub więcej lat nie mają szczęścia sprawić sobie jakiejkolwiek części garderoby; ich nakrycia składają się z łachmanów, ich mieszkania rozpadają się, ponieważ nie są w stanie ponieść kosztów remontu; nieudane zbiory kartofli, w ciągu ostatnich dwóch lat, skazały ich na najtańsze pośledniejsze lub pastewne gatunki ziemniaków, skazani również są na czarną lub pastewną mąkę; mięso pojawia się jedynie u niektórych na Wielkanoc, Zielone Świątki czy Boże Narodzenie. Ubrania do kościoła (odświętne) zostały już dawno sprzedane albo zastawione; oni wstydzą się chodzić do kościoła w swoich łachmanach i pozbawieni są w ten sposób nawet tej duchowej pociechy w swoim nieszczęściu. 3 czerwca 1844 w Pieszycach rozpoczęły się rozruchy. Czarę goryczy przelało w tym przypadku zatrzymanie jednego z tkaczy Wilhelma Medera za śpiewanie Krwawy sąd i wymienienie w piosence nazwiska Zwanzingera, jednego z najbogatszych fabrykantów. 4 czerwca tkacze ruszyli pod firmę Zwanzingera, byli jednak nastawieni pokojowo, aczkolwiek prowokacyjne zachowanie służby i pracowników Zwanzingera doprowadziło do zdemolowania magazynów i kantorów. Po tym wydarzeniu właściciel razem ze swoją rodziną uciekli do Wrocławia.