Gdy pierwsze jednostki Armii Czerwonej wkraczały na teren Polski (3 stycznia 1944), rząd RP na uchodźstwie pod przewodnictwem Stanisława Mikołajczyka był obiektem nacisków ze strony alianckiej o uznanie Linii Curzona jako wschodniej granicy przyszłej Polski. Efektem tego była propozycja Mikołajczyka (z 15 lutego 1944) o ustanowieniu linii demarkacyjnej polsko-radzieckiej na wschód od Lwowa i Wilna, i odłożenie dyskusji na później. Na niczym spełzły rozmowy Mikołajczyka z Rooseveltem, do rozmów premiera ze Stalinem nawet nie doszło. W lipcu 1944 roku KRN została oficjalnie uznana przez Stalina za reprezentację narodu polskiego, przekreśliło to ostatecznie jakiekolwiek złudzenia o możliwości nawiązania stosunków dyplomatycznych ZSRR z rządem RP na uchodźstwie.
Tymczasem w kraju do ofensywy przechodziła Armia Krajowa, która rozpoczęła akcję dywersyjną o kryptonimie „Burza”. Jej celem było przejmowanie władzy w dużych ośrodkach miejskich z rąk niemieckich. Rozpoczęta w lutym akcja osiągnęła wiele sukcesów wojskowych, niejednokrotnie we współpracy z ACz, jednakże po zakończeniu walk oddziały Armii Krajowej były rozwiązywane przez NKWD, część żołnierzy wcielano do AL, a oficerów aresztowano. W efekcie oddziały AK przestały się ujawniać, a dowództwo powołało do życia organizację NIE, na której czele stanął gen.