W tym samym źródle wspomina konieczność wielokrotnego ćwiczenia rozmaitych elementów techniki prowadzenia statku (wodnego czy powietrznego) niezbędnej do osiągnięcia perfekcji klasy mistrzowskiej. Wyraża opinię, że „1% różnicy w umiejętnościach niejednokrotnie decyduje czy zawodnik w ogóle liczy się w konkurencji, natomiast kolejność pierwszych trzech zawodników często zależy od czynników losowych”. Jednak wiele jego wspomnień pokazuje też, że w zawodach szybowcowych jest dużo miejsca na działania poza samą tylko perfekcyjną techniką i przygotowaniem do danych zawodów. We wspomnieniach z zawodów w Nowej Zelandii Kawa pisze „...samą tylko techniką nie mogłem liczyć na zwycięstwo przeciwko współzawodnikom na tym poziomie. Musiałem zrobić coś szalonego...”
W książce „Niebo pełne Żaru” Sebastian Kawa pisze o wadze pracy z kompetentnym trenerem w pełni poświęconym rozwojowi zawodnika. W żeglarstwie taką osobą był dla niego Zygmunt Leśniak, którego nazywa „Prawdziwy Trener” i pisze o nim m.in. „...nauczył mnie, że nie wolno odpuszczać...” Ilustracją tego podejścia był pierwszy wyścig w zawodach Grand Prix w Saint-Auban w 2005 roku.