Flota szwedzka wspólnie z flotą holenderską zaczęły szykować się do wysadzenia desantu na wyspach duńskich.

Szwedzki atak, dokonany bez wypowiedzenia wojny, był dla Danii zaskoczeniem, toteż kraj był słabo przygotowany do wojny. Jednak król Chrystian IV nie stracił głowy. Pokładając swą ufność we flocie, że ta nie dopuści do szwedzkiego desantu na wyspach, polecił swym siłom w Norwegii, by zaatakowały Szwecję. Walka na szwedzko-norweskiej granicy miała odciągnąć część szwedzkich sił ze Skanii.

Norwegia, którą rządził zięć Chrystiana IV królewski namiestnik Hannibal Sehested, niechętnie brała udział w tej wojnie. Ludność Norwegii była przeciwna atakowi na Szwecję, słusznie sądząc, że taka akcja może spotkać się ze srogim odwetem. Opozycja wobec rządów duńskiego namiestnika była coraz większa, a samą wojnę traktowano w Norwegii lekceważąco, zwąc ją wojną Hannibala. Duńczycy niewiele sobie robili z norweskiej opinii publicznej, szczególnie w sytuacji, gdy sama Dania była bezpośrednio zagrożona. Dlatego Ebbe Ulfeldt rozpoczął atak na Szwecję z terenu norweskiej prowincji Jämtland. Został szybko wyparty, po czym szwedzkie oddziały stopniowo zalały prowincję i wkroczyły do kolejnej norweskiej prowincji, Østerdal, z której zostały jednak później wyparte.