Na pojawienie się idei definitywnego rozłamu i jej ugruntowanie rzeczywisty wpływ miały działania obu stron, m.in. postawa Cesarstwa Bizantyjskiego, które w czasie Krucjat współdziałało z Turkami przeciwko krzyżowcom, choć ci nie podejmowali działań zbrojnych przeciwko Bizancjum, rzeź łacinników, której dokonano w 1182 roku w Konstantynopolu, i złupienie tego miasta przez wojska IV krucjaty, wbrew zakazowi papieża Innocentego III. Ze względu na prawdopodobny brak skuteczności ekskomuniki legatów i ograniczony charakter ekskomuniki Konstantynopola Władimir Sołowjow określa schizmę jako istniejącą de facto, ale nie de iure, czyli nie niosącą za sobą konsekwencji kanonicznych. Termin schizma w kontekście rozłamu, którego przełomowym momentem był rok 1054, uznawany jest często za nieadekwatny. Nie było bowiem ani z jednej, ani z drugiej strony chęci podziału Kościoła czy podjęcia jakichkolwiek kroków w stronę secesji. Spór miał charakter w dużej mierze prywatny i polityczny, a argumentów teologicznych używano tylko po to, by maskować prawdziwe intencje.