Wtedy to z Witoldem Łuczywą zaczął drukować Andrzej Zieliński, wkrótce potem drukiem zajęli się też studenci Politechniki Warszawskiej z Teodorem Klincewiczem, a następnie grupa krewnych i znajomych Witolda Sielewicza. Rekordowy nakład 70 tys. egzemplarzy osiągnął numer o strajkach Sierpnia 1980 (nr 60 z 30 sierpnia).

Pismo dostarczało konkretnej informacji, używało prostego języka. Rzeczowe opisy zdarzeń, sytuacji, problemów złożone w całość dawały obraz systemowego zła. Już nr 1 „Robotnika” pisał o protestach robotniczych w Pabianicach i Ursusie. Pismo zdobywało wiarygodność, publikując informacje otrzymywane dzięki kontaktom w zakładach pracy – o strajkach i próbach niezależnej działalności robotniczej, o warunkach i prawie pracy, przyczynach trudności w zaopatrzeniu i ukrytych podwyżkach cen. „Robotnik” szczegółowo i rzetelnie dokumentował i nagłaśniał przypadki łamania prawa i represji, co – jak pokazała amnestia lipca 1977 roku, która uwolniła więzionych po Czerwcu 1976 roku robotników i działaczy KOR – było w PRL za rządów Gierka skutecznym narzędziem obrony represjonowanych. Podobnie jak KOR, pismo odwoływało się do Międzynarodowych Paktów Praw Człowieka ONZ i konwencji Międzynarodowej Organizacji Pracy, podpisanych przez Polskę, które władze PRL łamały.