Na nieszczęście dla Talbota byli to jedynie maruderzy, którym kazano opuścić obóz przed spodziewanym atakiem Anglików.
Shrewsbury uformował szyk bojowy i zaatakował obóz, przekonując się poniewczasie, że na wałach stoją tysiące zbrojnych i setki dział. Anglicy uderzyli, przechodząc rów, ale tuż za nim natknęli się na strumień, który dodatkowo wzmocnił obóz, a na dodatek stojący na wałach Francuzi rozpoczęli zmasowany ostrzał z armat, kusz i łuków. W chwilę później na placu boju zjawiła się kawaleria bretońska, uderzając na zmieszane szyki Anglików, do których właśnie dołączyła spóźniona piechota. Ci rzucili się do ucieczki ścigani przez całą armię francuską.
W trakcie ucieczkiZapewne na samym początku, zważywszy na zasięg ówczesnych armat koń Talbota został trafiony kulą armatnią i padł przygniatając jeźdźca. Po jakimś czasie jeden z francuskich milicjantówWedług francuskich przekazów nazywał się Michel Pérunin rozpoznał go i zabił uderzeniem topora.