Nową filozofią stało się, że podróż jest celem samym w sobie, przyjemnością, sposobem spędzania wolnego czasu, nieważny jest port docelowy, byle obok niego znajdowało się lotnisko, na którym mogą lądować i startować pasażerowie statków wycieczkowych krążących po najbardziej atrakcyjnych akwenach globu.
Luksusowo wyposażonych wycieczkowców (restauracje, bary, kasyna, baseny, siłownie, spa itp.), zabierających w rejs kilka tysięcy pasażerów, najwięcej pływa na Karaibach i Morzu Śródziemnym, ale nie brak ich na Pacyfiku i na morzach europejskich. Amerykanie, którzy są najliczniejszymi pasażerami wycieczkowców, preferują rejsy na Alaskę i Bermudy. W akwenie Morza Bałtyckiego coraz częściej odwiedzanym portem jest Gdynia.
Statki pasażerskie, choć inne od naszych współczesnych wyobrażeń, kojarzących je raczej z transatlantykami, są i będą obecne w wielu wyspiarskich krajach. Znaczenie tego transportu ma wymiar wyłącznie lokalny. W Europie m.in. istnieje linia łącząca Helgoland z Hamburgiem i Cuxhaven, Wielką Brytanię z Wyspą Man, Grecję kontynentalną z archipelagiem licznych wysp Morza Egejskiego.