Brak zdecydowanej reakcji policji (która otrzymała od starosty rozkaz nieantagonizowania tłumu) ośmielił jednak pospolitych przestępców i okoliczną ludność wiejską, aby wykorzystać zamieszki do łatwego wzbogacenia się. Nieżydowscy właściciele oznaczali swoje sklepy symbolami chrześcijańskimi. Mimo to 8 takich sklepów również zostało splądrowanychAnna Pawlikowska, Pogrom brzeski, znak.org.pl, 13 maja 2011. Według raportów policyjnych akcją niszczenia sklepów w godzinach popołudniowych kierowali młodzi ludzie w wieku 20-35 lat, poruszający się na rowerach, prawdopodobnie związani z endecją. Plądrowaniem sklepów zajmowały się grupki około 20-30 osób, które rozpraszały się w przypadku interwencji policji, ale ponownie zbierały w innych rejonach miasta.
Późnym wieczorem do miasta przybyły posiłki z posterunków policji w całym powiecie. Przystąpiono do energicznego zwalczania grup uczestników zamieszek. Do rozpędzania tłumu użyto też sikawek wozów strażackich. W ten sposób do godziny 20. spacyfikowano centrum miasta Porządek przywrócono około godziny 23. Następnego dnia zarządzono blokadę wjazdu do Brześcia. Zawracano m.in. puste furmanki, którymi wielu okolicznych chłopów wyruszyło do miasta - prawdopodobnie w celu wywiezienia splądrowanego przez uczestników zamieszek mienia.