Następnie Warus ruszył ku Jerozolimie i już na sam jego widok, kroczącego na czele swojego wojska, opustoszały obozy żydowskie. Uchodzący z nich żołnierze rozproszyli się po kraju a mieszkańcy miasta otworzyli bramy przed Warusem i starali się oczyścić z zarzutu podniesienia buntu. Tłumaczyli się, że wojnę zaczęto przez zuchwałość przybyszów a oni sami byli raczej oblegani razem z Rzymianami i ani myśleli ich oblegać. Warus część wojska rozesłał po kraju dla wyłapania przywódców buntu i spośród znacznej liczby pochwyconych, którzy mieli niewielki udział w rozruchach, rozkazał uwięzić, drugich, którzy byli głównymi winowajcami, w liczbie około 2000, rozkazał ukrzyżować.

Z kolei dotarła do niego wiadomość, że jeszcze w Idumei stało pod bronią dziesięć tysięcy ciężkozbrojnych. Przekonawszy się, że Arabowie zamiast zachowywać się jak sprzymierzeńcy, kierowali się własnymi urazami i z nienawiści do Heroda Wielkiego niszczyli kraj w większej mierze, niż to leżało w jego zamiarze, odprawił ich, a ze swoimi legionami ruszył na powstańców. Ci zaś, idąc za radą Achiaba, poddali się nim doszło do walki. Warus darował winy zwykłym buntownikom, a przywódców odesłał na sąd do cesarza Oktawiana Augusta.