Jego partnerem na liście został inny liberał, Frank Knox z Massachusetts.
Republikanie, których poprzedni kandydat, prezydent Herbert Hoover, skompromitował się mocno swoją konserwatywną polityką i obojętnością wobec Wielkiego Kryzysu, tym razem postanowili wybrać na swego reprezentanta człowieka o bardziej liberalnych poglądach. Również i dwaj następni kandydaci, Wendell Willkie i Thomas Dewey, też orientowali się na to skrzydło.
Landon miał o tyle trudną sytuację w kampanii, iż nie mógł krytykować reformy Nowego Ładu, które wcześniej popierał. W związku z tym praktycznie cały ciężar ataków na gabinet Roosevelta dźwigali republikańscy menedżerowie.
Kampania nie była porywająca, gdyż dość powszechnie przeczuwano wysokie zwycięstwo Roosevelta. Wybory w stanie Maine odbywały się wówczas nieco wcześniej i kiedy wygrał w nich Landon, republikanie uknuli hasło: jak poszło Maine, tak pójdzie reszta kraju.
Ale rachuby te nie sprawdziły się. W listopadzie Roosevelt uzyskał 523 głosów elektorskich. Wygrał też wybory we wszystkich stanach, z wyjątkiem Maine i Vermont, co pozwoliło szefowi Partii Demokratycznej i zarazem poczmistrzowi generalnemu, Jamesowi Farleyowi powiedzieć: jak poszło Maine, tak poszło Vermont.
Landon, po zakończeniu kadencji gubernatora, wycofał się z czynnego życia politycznego.