W podsumowaniu stwierdził: „jest to chyba jest to najlepiej zaaranżowana płyta jaką słyszałem, a pod względem produkcji i brzmienia dorównuje takim arcydziełom jak The Wall Pink Floydów.

Zdaniem Jordana Babuli z miesięcznika Tylko Rock „mógłby to być naprawdę świetny album, gdyby nie to, jak został nagrany. Wszystko tu brzmi sztucznie, nienaturalnie i syntetycznie”. Autor ma zastrzeżenia do miksu, w tym do wysunięcia wszystkich ścieżek na pierwszy plan oraz do gry Pata Mastelotto, którego „wyjątkowo brutalne i mało wyrafinowane partie perkusyjne ciągną całość dodatkowo w dół”.

Jeszcze niżej ocenił album Jason Nickey z magazynu AllMusic (2 gwiazdki na 5). Jego zdaniem King Crimson „wypada płasko z The ConstruKction of Light”, który jest albumem „całkowicie zacofanym” jako że niemal każdy z jego utworów nawiązuje do jakiejś poprzedniej piosenki. Jako wyrazisty przykład dał 'FraKctured' i 'Larks Tongues in Aspic-Part IV'. Tym niemniej wyróżnił dwa utwory: 'Into the Frying Pan' i 'Heaven and Earth' nazywając ten ostatni „utworem o pięknej teksturze, niemal ambientowym”.

„Żadna z tych płyt nie jest zabawna.