Inną metodą dezinformacji była manipulacja faktami, mająca na celu umniejszyć znaczenie niekorzystnego wydarzenia. Obniżano liczbę manifestantów, podkreślano ilość zniszczeń materialnych czy też wydarzeń chuligańskich – podpaleń, kradzieży, dewastacji. Same protesty nazywano wypadkami, przypadkami, wydarzeniami. Deprecjonowano również uczestników wydarzeń, nazywając ich chuliganami, warchołami itp. Często wrogom wewnętrznym przypisywano sterowanie z zagranicy, zwłaszcza przez Amerykanów lub Radio Wolna Europa.
Dezinformacja nasiliła się zwłaszcza po 1976 r., gdy oznaki upadku polityki ekonomicznej Gierka stawały się coraz wyraźniejsze i narastały protesty robotnicze, charakterystycznym elementem propagandy stały się wiece aktywu robotniczego, na których potępiano warchołów i wichrzycieli (jak określano m.in. robotników lub ich przedstawicieli niezadowolonych z rosnących cen, pogarszającej się stopy życiowej oraz braku swobód wolności słowa).