Wezwania do powrotu portugalskiego gubernatora i dokończenia przez niego dekolonizacji nie przynosiły skutku (czekał on na instrukcje z Lizbony, gdzie jednak nie interesowano się już dawną kolonią). Ostatecznie FRETILIN samozwańczo ogłosił 28 listopada 1975 niepodległość Demokratycznej Republiki Timoru Wschodniego, licząc na wsparcie międzynarodowe. Nie została ona jednak uznana przez żadne państwo, nawet Portugalię.
Przebieg wydarzeń był na rękę Indonezji, która od dawna miała zamiar zajęcia dawnej portugalskiej kolonii. Posługując się hasłami o zagrożeniu komunistycznym ze strony FRETLIN zdobyła przychylność Stanów Zjednoczonych (które pół roku wcześniej przegrały wojnę w Wietnamie) oraz Australii, prowadzącej z Indonezją ożywioną wymianę handlową. Już jesienią wojska indonezyjskie zapuszczały się na stronę timorską, usiłując sprowokować Timorczyków – 16 października w miejscowości Balibo Indonezyjczycy rozstrzelali pięciu australijskich dziennikarzy, aby ci nie ujawnili poczynań indonezyjskiej armii. Mimo że USA i Australia doskonale wiedziały o ruchach Indonezji, nikt nie podjął międzynarodowej interwencji.