Podczas gdy wszyscy wymawiają z troską jego imię, Atanael ukazuje się w pobliżu, podchodząc do nich powoli i jakby wahająco, z bólem i w cierpieniu, w widomym zmęczeniu po dalekiej i wyczerpującej drodze.
Bracia zakonni witają go ochoczo i komentują pomiędzy sobą na temat jego niedbałego wyglądu. Siadając wśród nich do stołu, Atanael odsuwa jedzenie, które mu podali. Będąc początkowo milczącym, pogrążonym głęboko w swych myślach, nagle oświadcza im, że Aleksandria została skorumpowana przez złą i rozpustną niewiastę niezwykłej urody, Thaïs. Opowiada im dalej na temat swego z nią pierwszego spotkania (Hélas! enfant encore), jak jeszcze w swojej młodości chciał był złożyć jej swą wizytę, lecz oto na samym progu jej rozpustnego domu, mówi, sam Bóg powstrzymał go przed wstąpieniem i ulegnięciem pokusom. Teraz zaś oświadcza im w ekstazie, że jego misją jest ocalić jej duszę.
Próbując go uspokoić, Palemon doradza mu, aby unikał tamtego miejsca i trzymał się z dala od ludzi tej zepsutej epoki, którzy prędzej zniszczą go swą niegodziwością zanim będzie w stanie komukolwiek z nich pomóc. Po krótkiej modlitwie (Que les noirs démons de l’abime), wszyscy udają się na spoczynek. Atanael, powierzając swą duszę Bogu, zapada w sen.