Było to historyczne wydarzenie, bowiem w rywalizacji wyścigowej zmniejszało do minimum rolę tzw. pecha. Po raz pierwszy w TdP zastosowano również fotokomórkę. Fotofinisz potrzebny był w Toruniu, bowiem Chwiendacz i Łasak minęli linie mety jednocześnie. Na następnym etapie, również zastosowano fotokomórkę, która pozwoliła ustalić, że zwycięzcą etapu został po raz pierwszy w historii wyścigu kolarz LZS Władysław Rudawski, który o "błysk szprychy" pokonał Trochanowskiego. Wielkiego pecha miał lider przez większą część wyścigu Stanisław Kamiński, który stracił zwycięstwo na ostatnim etapie. Na przedmieściach Warszawy miał defekt, błyskawicznie zmienił rower, jednak to nie wystarczyło, aby dopaść czołówkę kolarzy, która zwietrzyła szansę i zdecydowanie podkręciła tempo. Na przeszkodzie stanął też Kamińskiemu przeciwny wiatr. Prawdziwą sensacja była druga lokata weterana szos, Wacława Wrzesińskiego. Sędzią głównym wyścigu był Stanisław Cieślak.