Pozwoliło jednak uczestniczyć polskim okrętom w działaniach wojennych u boku Royal Navy od samego początku wojny i uchroniło je od niewątpliwego szybkiego zniszczenia, czego dowiódł los czwartego niszczyciela ORP „Wicher” i stawiacza min ORP „Gryf”, które pozostając przy polskim wybrzeżu zostały zatopione w rejonie Helu przez niemieckie lotnictwo już 3 września 1939. Obrona wybrzeża miała przy tym w polskim planie obrony terytorium kraju wymiar tylko polityczno-prestiżowy, z uwagi na jego odizolowanie od centrum kraju. Dzięki wycofaniu polskich okrętów, polska Marynarka Wojenna była jedynym oddziałem zbrojnym utrzymującym współpracę bojową z aliantami bez przerwy.
W obliczu wycofania polskich niszczycieli, Niemcy 30 sierpnia odwołali z Bałtyku na Morze Północne zespół sił w składzie 3 lekkich krążowników wiceadm. Hermanna Denscha („Nürnberg”, „Köln” i „Leipzig”) oraz okręty podwodne U-31, U-32, U-35. ORP „Błyskawica” oraz „Burza” przetrwały wojnę i powróciły do kraju, ORP „Grom” został zatopiony w 1940 roku przez samolot niemiecki w Rombakkenfjordzie pod Narwikiem.