Największe nasilenie mordów miało miejsce 27 stycznia. Bezpośrednim powodem była pogłoska o zabiciu majora Armii Czerwonej (inni świadkowie mówią o lejtnancie). Rozkaz do mordów miał wydać nieustalony wyższy oficer Armii Czerwonej. Fakt ten nie został potwierdzony przez żadnego bezpośredniego świadka, wszystkie świadectwa pochodzą od osób, które jedynie o tym słyszały. Żołnierze wpadali do mieszkań, głównie przy ulicy Stolarzowickiej. Ofiary zabijali na miejscu lub też odprowadzali na miejsce zbiorowych egzekucji, gdzie zabijano je strzałami z broni maszynowej i dobijano strzałami z pistoletów. W księgach parafialnych zachowały się następujące określenia miejsca mordu poszczególnych ofiar (pisownia oryginalna, cytuje się niektóre): koło waniel cmętarza w domie Bonka w domu przy ul. Kościelnej w mieszkaniu własnym pod lasem w podworcu w piwnicy, w chronie

Zamordowanych pochowano w nieistniejącym już masowym grobie przy ul. WarszawskiejTragedia Miechowicka - zbrodnia, o której nie wolno nam zapomnieć!.

Świadkowie zeznali, że dokonywano gwałtów na wszystkich napotkanych kobietach.