Często zachęcani byli do wyznania Khmerom (organizacji) swoich „przedrewolucyjnych przestępstw i stylu życia” (co zazwyczaj oznaczało jakąś formę aktywności wolnorynkowej albo kontaktu z zagranicą: amerykańskimi misjonarzami, międzynarodowymi organizacjami pomocy humanitarnej, zagranicznymi agencjami rządowymi, a nawet zwykłym obcokrajowcem), zapewniano, że organizacja im wybaczy, a „konto zostanie oczyszczone”. W rzeczywistości zabierano ich później do miejsc takich jak Tuol Sleng czy Choeung Ek na tortury lub w celu egzekucji.
Zabici chowani byli w masowych grobach. Ze względu na oszczędność amunicji egzekucje często przeprowadzano przy użyciu motyki, młotów, siekier, łopat, zaostrzonych kijów bambusowych lub plastikowych worków na śmieci (poprzez uduszenie). Gardła ofiar podrzynano chropowatymi liśćmi palmowymi, główki noworodków rozbijano o pnie drzew. Niektórym z ofiar kazano kopać własny grób – z powodu wycieńczenia kopali bardzo płytko. Żołnierze przeprowadzający egzekucje w większości byli nastolatkami chłopskiego pochodzenia, obojga płci.