Pierwszy czytelny dokument, który przetrwał niemal w całości, odkryto w Nowogrodzie Wielkim w 1951 roku, później gramoty na korze brzozy znaleziono też w innych miastach staroruskich.
Odkrycie dokumentów na brzozowej korze O istnieniu na Rusi dokumentów na korze brzozowej archeolodzy wiedzieli, zanim ta wiedza została potwierdzona przez wykopaliska archeologiczne. W klasztorze św. Sergiusza Radonieżskiego, jak pisał św. Józef Wołocki, „księgi pisano nie na kartach, lecz na korze brzozowej”. W muzeach i archiwach zachowały się dokumenty, a nawet całe kodeksy napisane na korze brzozy z XVII–XIX stuleci. Etnograf pisał, że widział w połowie XIX wieku taką księgę u staroobrzędowców w Mezeniu. Na brzegu Wołgi, w pobliżu Saratowa, chłopi podczas kopania kompostownika w 1930 roku znaleźli złotoordyńską kartę praw na korze brzozowej – zabytek piśmiennictwa mongolskiego. Na przełomie XIX i XX wieku krajoznawca Wasilij Pieriedolski zgromadził w prywatnym muzeum przypadkowe znaleziska gramot, z których nie dało się nic odczytać. Kolekcję Pieriedolskiego uważano za bazgroły XIX-wiecznych chłopów. W latach dwudziestych XX wieku zbiory zostały utracone.