przeciwnika, mimo to utrzymał pozycję i powstrzymał ataki. Kutuzow, chcąc rozbić centrum Francuzów, rzucił do walki dalsze korpusy, które przez położone w centrum Wzgórza Prackie atakowały w kierunku linii francuskich, jednak ze względu na utrzymującą się w dolinach mgłę nie mogły dostrzec wojsk francuskich.

Wykorzystując związanie wielkich sił nieprzyjaciela przez Davouta, około 9.00 Napoleon rzucił do ataku na Wzgórza Prackie dwie dywizje korpusu Soulta, które po dwugodzinnej walce zmusiły przeciwnika do pośpiesznego odwrotu, odcinając jego kolumny walczące z francuskim prawym skrzydłem. Zgrupowanie austriacko-rosyjskie zostało przecięte na pół i car Aleksander I, chcąc ratować sytuację, polecił Kutuzowowi rzucić do walki najlepsze oddziały: gwardyjski pułk Preobrażeński i Siemionowski oraz kawalerię pod dowództwem księcia Konstantego Pawłowicza Romanowa. Kawaleria rosyjska z impetem uderzyła na Francuzów, roznosząc dwa pułki piechoty, lecz Napoleon zażegnał niebezpieczeństwo, wysyłając przeciwko Rosjanom szwadrony mameluków gwardii cesarskiej i strzelców konnych pod dowództwem swego adiutanta, generała Rappa, który dając rozkaz do ataku, krzyknął: „Wiele pięknych pań zapłacze jutro w Petersburgu!”.