Po wybuchu II wojny światowej Morze Śródziemne pozostawało początkowo poza obszarem głównych działań. Sytuacja zmieniła się diametralnie po wystąpieniu Włoch po stronie III Rzeszy i klęsce Francji. Dowódca Floty Śródziemnomorskiej, admirał Andrew Cunningham, był zwolennikiem taktyki nastawionej na ofensywę i wyeliminowanie z walki włoskich ciężkich okrętówJerzy Lipiński, Druga wojna światowa na morzu, s. 85.. Zdawał on sobie sprawę z możliwości zadania decydującego uderzenia przy pomocy lotnictwa pokładowego, ale w tej fazie wojny nie dysponował wystarczającymi siłami. Jedyny podległy mu lotniskowiec, HMS „Eagle” był już przestarzały, zbyt wolny i przenosił za mało samolotówAndrzej Jaskuła, Atak na Tarent.. Dopiero na początku września 1940 roku wzmocnienie bazującej w Aleksandrii floty zespołem kontradmirała Lystera (lotniskowiec HMS „Illustrious”, pancernik HMS „Valiant” i krążowniki przeciwlotnicze HMS „Coventry” i HMS „Calcutta”Andrzej Perepeczko, Burza nad Atlantykiem. Tom I, s. 490.) umożliwiło podjęcie na nowo planów uderzeniaAndrzej Perepeczko, Burza nad Atlantykiem. Tom I, s. 511..