Na rok 1986 przypadło apogeum jego kariery. W lidze nie miał sobie równych, zdobywając niejednokrotnie po 17, 18 punktów w meczu. Wsparcie uzyskał jedynie od A. Huszczy, przez co zielonogórska drużyna nie obroniła mistrzowskiego tytułu i skończyła rozgrywki na 4. miejscu. W rozgrywkach indywidualnych awansował do Finału Kontynentalnego IMS i zdobył z kompletem punktów tytuł IMP na macierzystym torze w Zielonej GorzePamiętacie fantastyczne złoto Macieja Jaworka? To już 30 lat., 14.09.2016, zielonagora.wyborcza.pl..
Niewielu zawodników było wówczas w stanie się z nim równać. Huszcza zaczynał wyraźnie być w klubowym rankingu numerem drugim, na krajowym podwórku jedynym poważnym konkurentem był zaś Wojciech Żabiałowicz, dysponując już wówczas superszybkimi GM-ami.