Jak na ironię zabójstwo nastąpiło wkrótce po zaoferowaniu przez Hickoka McCallowi paru groszy na śniadanie, bowiem poprzedniego zgrał się w karty. McCall, szachując obecnych w saloonie mężczyzn rewolwerem, wybiegł na ulicę, gdzie próbował dosiąść czyjegoś konia. W związku z tym, że z powodu gorąca właściciel wierzchowca poluźnił popręg, Jack zwalił się na ziemię. Następnie uciekł do pobliskiej rzeźni, gdzie jednak został, po kilku minutach, schwytany. Przed sądem doraźnym tłumaczył się, że zastrzelenie Hickoka było aktem zemsty, za zabicie jego brata w czasie, gdy Hickok był szeryfem w Abilene. Skutkiem tego, po dwóch godzinach obrad ławy przysięgłych, złożonej z okolicznych biznesmenów i górników, McCall został uniewinniony.
Ucieczka i ponowny proces McCall zbiegł z Deadwood do Wyoming, gdzie dość długo i z detalami opowiadał, jak to zabił Hickoka w otwartym pojedynku. Na jego nieszczęście jednak, władze Wyoming nie uznały wyroku, jaki zapadł w sprawie McCalla w Deadwood, które leżało na terytoriach indiańskich (a więc było osadą nielegalną w świetle prawa) i postanowiły sądzić go ponownie.