Pojedynek między Zajcewem a Königiem miał trwać kilka dni, a jego zwycięzcą został oczywiście Zajcew. Nakazał swemu partnerowi, Kulikowowi, wystawić hełm ponad mur, za którym leżeli. König od razu zestrzelił hełm, a Kulikow krzyknął, jakby go trafiono. Potem niemiecki snajper miał popełnić błąd wychodząc, aby potwierdzić zabicie. Trofeum, jakim był karabin snajperski Königa, miało trafić do muzeum na Kremlu.

Na temat walki snajperów brak jak na razie dowodów. Nie ma w źródłach niemieckich wzmianki o oficerze o nazwisku König. Nie jest możliwe również zweryfikowanie istnienia „berlińskiej szkoły snajperów”. Co więcej, także w radzieckich raportach brak jakichkolwiek informacji o takim pojedynkuAntony Beevor, Stalingrad, Kraków, Znak Horyzont, 2015, s. 239.. Prawdopodobnie kanwą legendy stał się meldunek Zajcewa, który przytacza Wasilij Grossman:

„Tamten zabił trzech naszych, odczekał piętnaście minut, nasza kryjówka pusta, i zaczął się podnosić. A ja widzę – jego karabin leży, i stanąłem wyprostowany. Zobaczył mnie i zrozumiał. I wtedy strzeliłem.”