Straty Greków były minimalne i wyniosły jedynie 192 zabitych.

Państwa greckie, choć podziwiały Ateny za ich zwycięstwo pod Maratonem, przywództwa militarnego w zbliżającym się konflikcie oczekiwały nie od nich, a od Sparty, która stała na czele symmachii, a do jej zwolenników należały sąsiadujące z Atenami i wrogo do nich nastawione Egina, Megara i Teby. Dlatego w Sparcie właśnie organizowano opór przeciw Persom. Ci ostatni zdawali sobie z tego sprawę i Kserkses, żądając od państw greckich symbolicznych dowodów uległości („ziemi i wody”), celowo omijał Ateny i Spartę, bo one właśnie miały być celem ataku.

Przyczyną perskiej inwazji był odwet za klęskę pod Maratonem, pomoc Aten udzielana powstańcom jońskim i ich udział w spaleniu Sardes, chociaż ani udział niewielkiej liczby ateńskich okrętów w powstaniu jońskim, ani straty poniesione pod Maratonem nie usprawiedliwiały tak wielkiej akcji militarnej. Do ataku zachęcali Kserksesa Pizystratydzi i tesalscy Aleadzi. Królowi królów kampania grecka – wobec tego, że panował już nad wieloma helleńskimi wyspami i całym północnym wybrzeżem Morza Egejskiego – wydawała się długotrwałym, lecz łatwym przedsięwzięciem.