Od 11 grudnia 1956 r. był zatrudniony – jako inwalida – w W-3 HCP na stanowisku brakarza. W odwecie za Czerwiec ’56 już 1 marca 1958 r. został zwolniony z pracy z „wilczym biletem” (pod sfingowanym zarzutem prokuratorskim o „rozpowszechnianiu ulotek nawołujących do nieposłuszeństwa wobec władz” – 28 lipca 1958 r. prokuratura wycofała się z tego zarzutu). Otrzymał pozytywną opinię kadrową od kierownika W-3 inż. Stanisława Giczyńskiego, który pisał, że: „był dość dobrym fachowcem i z tytułu wykonywanej pracy kierownictwo nie miało zastrzeżeń”. Nigdzie nie mógł jednak znaleźć stałego zatrudnienia, pracował więc dorywczo.

Działał w Związku Harcerstwa Polskiego jako harcerski instruktor modelarstwa, posiadał też licencję radiową. W ramach represji władze komunistyczne pozbawiły go tych uprawnień.