Ponadto kilku innych służyło już w armii hiszpańskiej od początku lat 20. XX wieku, w tym lotnicy Wsiewołod Marczenko i Nikołaj Ragozin. Hiszpanie nie chcieli przyznawać obcokrajowcom wyższych stopni oficerskich, dlatego najwyższym stopniem dla rosyjskich ochotników był stopień porucznika.

Większość rosyjskich ochotników została skierowana w rejon Guadalajary do miejscowości Molina de Aragón, gdzie weszli w skład batalionu hiszpańskich monarchistów-karlistów Donna Maria de Molina pod dowództwem kapitana L. Ruisa-Fernandeza. Składał się on z czterech kompanii. W tym czasie odwiedzili ich rosyjscy korespondenci wojenni i dziennikarze, w tym wydawca paryskiego pisma Czasowoj Wasilij Oriechow, który później regularnie publikował informacje o walkach rosyjskiego oddziału. W kwietniu 1937 sztab generała Franco wydał rozkaz sformowania samodzielnego rosyjskiego oddziału wojskowego z rosyjskimi komendami, sztandarami i dowództwem, ale z powodu niedużej ilości białych ochotników zostało to zarzucone. W tej sytuacji ochotniczy oddział rosyjski pozostał w składzie batalionu Donna Maria de Molina. Na czele Rosjan stał porucznik Nikołaj Kriwoszeja. Wkrótce batalion trafił na front nad rzekę Tag. Na drugim brzegu zajmowały pozycje Brygady Międzynarodowe, w skład których wchodziło bardzo wielu sowieckich wojskowych.