Po igrzyskach w 1960, podczas których Australijska drużyna hokeja na lodzie poniosła klęskę przegrywając wszystkie mecze, rozgorzała dyskusja na temat kompromisu pomiędzy selekcją zawodników a ich uczestnictwem w igrzyskach. Na konferencji w 1963 Kenneth Kennedy narzekał na fakt, iż wina nie leży po stronie ich drużyny narodowej. Uzasadniał to faktem, iż australijscy hokeiści nie dorównywali światowemu poziomowi, lecz nigdy nie będą dobrą drużyną, dopóki nie zaczną rozgrywać meczów z drużynami z innych krajów. Edgar Tanner podał w wątpliwość jego tezę zastanawiając się, czy australijscy sportowcy jadą na igrzyska olimpijskie aby rywalizować z innymi zawodnikami na światowym poziomie i uzyskiwać wyniki na konto Australii, czy "tylko po to, aby uczestniczyć w igrzyskach". Zajmujący się kolarstwem Bill Young odparł jego zarzuty, mówiąc: "Myślałem, że myślą przewodnią igrzysk jest to, aby w nich uczestniczyć".
Po Zimowych Igrzyskach Olimpijskich 1968, kiedy jedynym narciarzem alpejskim reprezentującym Australię był Malcolm Milne, delegat narciarski dr Peter Blaxland stwierdził, iż nie powinno się wysyłać narciarzy wbrew ich woli z powodów psychologicznych.