Kiedy czekałem na znajomego, który miał przynieść klucz, zacząłem myśleć o tym jak szalone było to, że cała ta muzyka wypływała ze mnie, wtedy nagle pomyślałem: „Wrócę do środka, wezmę keyboard i cokolwiek zagrają moje dłonie, zrobię z tego piosenkę.” Wiedziałem, że brzmi to dziwnie, ale od kiedy tak dobrze szło mi pisanie piosenek, postanowiłem zobaczyć, czy to zbliżenie zatrzymałoby wypływanie kreatywnych treści. Nie zrobiło tego. Pamiętam jak głośno wypowiadałem: „Boże, daj mi szalony riff”. Kiedy moje ręce uderzyły klawisze, natychmiast zagrałem wstępny riff do ‘Flush’. To było niezłe i pokochałem to! Napisałem utwór na keyboard, ale wiedziałem, że brzmiałoby o wiele potężniej jeżeli dołożyłbym do tego mocno zniekształcone gitary. Po nagraniu pomysłu, wstrząsnąłem głową i zaśmiałem się, bo napisałem tak świetny riff bez najmniejszego wysiłku”.

Welch skomentował również dźwięk wymiotowania we wstępie do utworu. „By uzyskać dźwięk wymiotowania, przywlekliśmy mikrofon i postawiliśmy go w studyjnej łazience i po przyrządzeniu dużej miski gęstego płynu (z ogórkami kiszonymi), nagrałem najlepsze przedstawienie mojego życia... wymiotowanie do toalety.