Większy nacisk zespołu na dźwięki akustyczne mógł mieć swoją przyczynę w odległym usytuowaniu chatki, w której nie było bieżącej wody ani elektryczności.

Jak Page wyjaśniał później:

Po bardzo intensywnej trasie koncertowej promującej pierwsze dwa albumy, pracy niemal 24 godziny na dobę, udało nam się zrobić porządną przerwę, kilka miesięcy, zamiast kilku tygodni. Zdecydowaliśmy się wyjechać i wynająć chatkę aby zapewnić sobie odpowiedni kontrast z pokojami hotelowymi. Oczywiście miało to niemały wpływ na napisany tam materiał... To spokój tego miejsca narzucił ton całemu albumowi. Oczywiście nie graliśmy na 100-watowych kolumnach Marshall. Chcieliśmy grać akustycznie, poza tym byliśmy w tej chatce bez prądu, to był czas gitary akustycznej... Po ciężkim, intensywnym nastroju koncertowania który odzwierciedla surowa energia drugiego albumu, to było zupełnie inne uczucie.

Robert Plant miał podobne spostrzeżenia: